|
|
Sylwetka miesiąca - Halina Ziółkowska-Fiala Pani Halina Ziółkowska-Fiala oczami Agnieszki Marszyckiej - Wolontariuszki zaangażowanej w realizowany przez "małych braci" projekt. Agnieszka i Pani Halina zaprzyjaźniły się i wolontariuszka nagrała wspomnienia seniorki w ramach naszego projektu.Bohaterką mego opowiadania jest p. Halina Ziółkowska-Fiala, osóbka malutka (jak sama o sobie mówi), starsza, ale ciągle aktywna i niezmiennie ciekawa świata i ludzi, których może poznać. Kiedy zostałam poproszona o napisanie paru słów o p. Halinie miałam nie lada problem. Czy napisać o jej komputerowym hobby? W tym miejscu muszę wspomnieć, że p. Halina nie jest „typową” starszą panią. Jest otwarta na wszelkie nowinki techniczne, bez problemu buszuje po Internecie, śle maile, ma nawet swój profil na Facebooku. Czy może skupić się na podróżach, o których opowiada z błyskiem w oku? A może napisać o nauce w szkołach i uczniach, których p. Halina darzyła ogromną sympatią? Oni nie pozostawali dłużni i odpłacali jej tym samym. Po dłuższej chwili zastanowienia postanowiłam jednak napisać o pasji, której p. Halina jest wierna od wielu, wielu lat a jest nią międzynarodowy język esperanto. Przygodę z tym językiem rozpoczęła w roku 1969 dzięki swojej cioci zapalonej esperantystce. P. Halina namówiła ciocię, żeby napisała ogłoszenie w esperanto do czasopism "Bułgarski esperantysta" i "Węgierski esperantysta". W ogłoszeniu tym ciocia napisała, że polska nauczycielka pragnie korespondować z całym światem. Na tym etapie przyszła esperantystka jeszcze nie znała ani jednego esperanckiego słowa, ale dzięki pomocy cioci pani Halina po otrzymaniu pierwszych listów zdołała kilka słów odpisać. Z czasem listów było tak wiele, że trzeba było założyć specjalną księgę z nazwiskami korespondentów, datami otrzymania listu i odpowiedzi, z krótką charakterystyką i zdjęciem danej osoby. Korespondencja dawała jej wiele satysfakcji i zmuszała do poznawania nowych słów i prawideł gramatyki, która w tym języku jest bardzo prosta i logiczna. P. Halina godzinami może opowiadać zabawne historie związane z esperanto. Bohaterem jednej z nich jest Bułgar, z którym korespondowała. Na przesłanym zdjęciu wyglądał na postawnego mężczyznę, ale gdy przyjechał do Warszawy w odwiedziny zdziwienie p. Haliny nie miało granic. Na peronie pojawił się drobny pan niegrzeszący wzrostem. Co gorsze okazało się, że miał poważne zamiary matrymonialne (!?). Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. P. Halinie udało się wyswatać bułgarskiego esperantystę z przyjaciółką. Jednak mąż esperantysta nie ominął mojej bohaterki. W roku 1979 wyjechała jako przewodniczka niewidomej przyjaciółki do Międzygórza na dwutygodniowe wczasy esperanckie. To właśnie tam p. Halina poznała przyszłego męża – Czecha, pana Fiala, który był wielkim pasjonatem esperanto. Przez ponad 20 lat wspólnego życia jeździli i organizowali liczne kongresy i spotkania miłośników języka wymyślonego przez Zamenhofa, prowadzili bogatą korespondencję z esperantystami z całego globu i odwiedzali pasjonatów tego języka rozsianych po całym świecie. Wspólny dom w czeskich Podebradach nazwali Hotelem pod Zieloną Gwiazdą (Hotelo sub Verda Stelo,) bo to właśnie zielona gwiazda jest symbolem esperanto. Było to miejsce zawsze otwarte dla przyjaciół esperantystów. Dzięki esperanto moja urocza bohaterka może łączyć swe liczne pasje. Mailować w języku esperanto z przyjaciółmi z całego świata, odwiedzać esperantystów w różnych krajach i oddawać się pasji nauczania. P. Halina od lat 70-tych prowadziła kursy dla młodszych i starszych, które niezmiennie cieszyły się ogromną popularnością. Ciężko stwierdzić czy przez sympatię dla nauczycielki czy dla języka. |
|