Spotkania Sobotnie
W sobotę, 13. marca 2010 r. odbyło się czwarte spotkanie z cyklu "Opowiem Ci o mojej Warszawie", realizowane poza siedzibą Stowarzyszenia - w warszawskiej księgarnio-kawiarni "Tarabuk". Tym razem Bohaterem-narratorem spotkania był Pan Jerzy Stasiak - mieszkaniec DPS "Kombatant", Żołnierz Wolnej Polski oraz kustosz (i zarazem twórca) Izby Pamięci Narodowej mieszczącej się w Domu Kombatanta.
Być może wśród Państwa znajomych również znajdują się Seniorzy, którzy byliby chętni wystąpić w roli Bohaterów spotkań w "Tarabuku"! Jeśli tak, prosimy o kontakt!
Terminy kolejnych spotkań:
17. kwietnia 2010 r. - bohaterką spotkania będzie p. Janina Strumińska
15. maja 2010 r. - czekamy na zgłoszenie!
12. czerwca 2010 r. - czekamy na zgłoszenie!
Spotkania w "Tarabuku" odbywają się w ramach Projektu Polsko-Niemieckiego, współfinansowanego przez Fundację "Pamięć, odpowiedzialność, przyszłość". Podczas każdego z nich można wysłuchać opowieści o życiu codziennym w naszej stolicy w latach 1939-45.
***
Relacja ze spotkania z p. Jerzym Stasiakiem
Spotkanie rozpoczęło się o godz. 10.15 powitaniem wszystkich gości i przedstawieniem jego narratora . Jerzego Stasiaka, mieszkańca DPS-u „Kombatant” przy ulicy Sterniczej, gdzie mieszka wraz z małżonką, Heleną. Pani Helena,zważywszy na wiele obowiązków, nie mogła pojawić się na spotkaniu (p. Jerzy wyjaśnił, że małżonka aktywnie uczestniczy m.in. w kilku chórach). Pan Jerzy przywitał wszystkich uprzejmie i został nagrodzony oklaskami. Koordynatorka spotkania na początek zadała Seniorowi pytanie o dzieciństwo i to wystarczyło, aby p. Jerzy sam wysnuł bardzo zajmującą opowieść o swoim życiu w ciężkich czasach okupacji niemieckiej.
Pan Jerzy rozpoczął swoją opowieść od ważnego faktu ze swojego dzieciństwa – mianowicie utraty ojca, kiedy jeszcze był małym chłopcem (miał 4 lata). Wraz z o trzy lata starszym bratem wychowywany był tylko przez matkę. Kilka razy zmuszeni byli do przeprowadzania się w rożne miejsca w Warszawie (mieszkali na ul. Pięknej, Wiśniowej oraz Pilickiej). Aby wspomóc rodzinę, podjął pracę w warsztacie mechanicznym, gdzie spędzał wiele godzin, podpatrując, jak swoja pracę wykonują pozostali pracownicy (niechętni do dzielenia się z młodym chłopcem tajnikami swojego fachu). Pan Jerzy wspomina, że za zarobioną 'dniówkę' czyli ok. 55 groszy mógł kupić pół bochenka chleba i trochę marmolady z buraków. Praca w warsztacie mechanicznym była bardzo ciężka, gdyż często musiał wracać z niej po godzinach, jednak p. Jerzy przyznaje, że nigdy nie żałował jej podjęcia. Jego brat zarabiał jako rykszarz. Matka, z wykształceniem podstawowym zarabiała ok. 120 zł. Kiedy wybuchła wojna, miał 14 lat. Kiedy zaś wybuchło Powstanie, będąc już 18-latkiem, nie zastanawiał się długo i postanowił włączyć się do walki. Działał w zgrupowaniu „Granat”. W tym czasie nie kontaktował się ani z matką, ani z bratem. Jak zapisała Basia Abramowska, „czuł się zobowiązany do nieustannej służby”. Kiedy został ciężko ranny (postrzelono go w szyję/szczękę podczas ataku na ul. Belwederskiej) i znalazł się w szpitalu przy ul. Dolnej jego brat dowiedział się o tym zupełnie przypadkiem. Paradoksalnie dzięki odniesionej ranie, uratował brata przed obozem. Ze względu na swój bardzo zły stan, po tym jak wywieziono ich do Wolbromia do lekarza, otrzymał przepustkę na przeniesienie do Krakowa.
Pan Jerzy po Powstaniu zainteresował się fotografią. Niedługo po rekonwalescencji i powrocie z Krakowa do Warszawy, zaczął gromadzić i samemu sporządzać fotografie zrujnowanej Warszawy. Część zbiorów przyniósł na spotkanie i zaprezentował zebranym wraz z dokładnym omówieniem co poniektórych. W tym miejscu należy wspomnieć, że Pan Jerzy opiekuje się Izbą Pamięci Narodowej w Domu Kombatanta, w której to zgromadzonych jest mnóstwo orderów, dokumentów, oryginalnych fotografii, biografii i różnych pamiątek z czasów wojny i Powstania Warszawskiego. W Izbie stoi też wykonana własnoręcz nie przez Pana Jerzego pochodnia mechaniczna. Pan Stasiak zachęca, aby zwłaszcza młodzi ludzie decydowali się odwiedzić Izbę Pamięci – zawsze jest chętny oprowadzić po niej zainteresowane osoby.
Podczas spotkania padło wiele pytań dotyczących pierwszej pracy Pana Stasiaka, udziału w Powstaniu Warszawskim, kontaktu z bratem i z matką, jak też używanej przez młodego powstańca broni. Wspomniane zostały butelki z benzyną oraz karabiny (jak np. obrzynek – o którego nieopatrznym zniszczeniu pan Jerzy opowiedział koordynatorce i jednemu z wolontariuszy po spotkaniu). Pan Stasiak wspólnie z Seniorami obecnymi na spotkaniu zastanawiał się, jak udało im się to wszystko przeżyć.
Na spotkaniu rozgorzała też chwilowo dyskusja na temat słuszności Powstania Warszawskiego. Wśród obecnych na spotkaniu jedenastu Seniorów znalazły się osoby gorąco popierające to przedsięwzięcie, ale i osoby o całkowicie odmiennym o nim zdaniu.
Na koniec Pan Jerzy poprosił o przeczytanie umieszczonego w przyniesionym albumie z fotografiami wiersza „Czerwona Zaraza”, do czego z chęcią przystąpiła bohaterka styczniowego spotkania w „Tarabuku”, Pani Janina Szumna.
Blisko godziny 12.00 goście spotkania zaczęli się rozchodzić, wymieniając się uwagami o zasłyszanych wspomnieniach. Nowi wolontariusze nawiązali przyjazne kontakty z Seniorami biorącymi udział w projekcie i wymienili się kontaktami.
|